Pierwszy mecz LOTTO Superligi Kobiet sezonu 2026/2027 w lubelskiej hali Globus można zaliczyć do udanych. Gospodynie z PGE MKS-u El-Volt Lublin pokonały Galiczankę Lwów 31:20.

Hala Globus zapłonęła jeszcze przed rozpoczęciem meczu. Lubelscy kibice dziękowali bowiem legendzie biało-zielonych, Weronice Gawlik. To bramkarka, która w ciągu piętnastu lat zdobyła z lubelskim klubem niemal wszystko, co było do zdobycia. Pierwszy domowy mecz bez niej w składzie meczowym był jednocześnie okazją do symbolicznego pożegnania tej fenomenalnej golkiperki.
Wynik spotkania otworzyła rozgrywająca gości Diana Dmytryshyn. Lublinianki wyrównały dopiero w szóstej minucie za sprawą kontry Sary Paulsen. Nie zdołały jednak objąć szybko prowadzenia. Po pierwszych dziesięciu minutach to Galiczanka wygrywała 2:4. Przewaga gości byłaby jeszcze wyższa, gdyby nie interwencje Pauliny Wdowiak. Po drugiej stronie parkietu z kolei solidnie spisywała się między słupkami Mariana Markevyvh.
Sposób na bramkarkę z Ukrainy znalazły Daria Monkielewicz i Sanja Radosavljević. PGE MKS El-Volt Lublin dzięki trafieniom lubelskich skrzydłowych wyszedł na prowadzenie 5:4. W ekipie przyjezdnych świetnie spisywała się Dmytryshyn. W ciągu pierwszego kwadransa zdobyła cztery bramki, ale nim upłynęła szesnasta minuta, doznała urazu i z boiska zniosły ją koleżanki z zespołu. W ekipie gospodyń wciąż brylowały Monkielewicz i Radosavljević. Skrzydłowe w dwudziestej minucie miały na swoich kotach po trzy trafienia, a ich drużyna wygrywała 8:6.
Dwa rzuty karne w wykonaniu Svitlany Havrysh oraz trafienie do pustej bramki autorstwa Mariany Markevych sprawiły, że na tablice wyników wrócił remis (9:9). Warto jednak odnotować także dziewiątego gola dla Lublinianek. Sarah Paulsen zdjęła pajęczynę z bramki gości, rzucając z bardzo trudnej pozycji. Niedługo później powtórzyła swój wyczyn nieco bardziej siłowo, niż technicznie, ale równie skutecznie. Lublinianki wróciły na prowadzenie (10:9). Nie oddały go do końca pierwszej połowy, która zakończyła się rezultatem 15:10 na korzyść miejscowych.
Przed przerwą dwa gole dla gospodyń zdobyła Daria Przywara. Po wznowieniu gry dołożyła kolejne dwa trafienia. Caroline Martins obroniła w końcu „siódemkę” autorstwa Svitlany Havrysh. Wcześniej ukraińska rozgrywająca była bezbłędna. Przewaga biało-zielonych rosła. W trzydziestej piątej minucie podopieczne Pawła Tetelewskiego wygrywały 20:12. Szkoleniowiec gości Vitaliy Andronov wziął czas.
Warto zwrócić uwagę, że Mariana Markevych, która w pierwszej połowie stała między słupkami Galiczanki, w drugiej odsłonie meczu była… rozgrywającą. Z obu pozycji zdążyła wpisać się na listę strzelczyń. Przewaga wicemistrzyń Polski była jednak stabilna. Na kwadrans przed końcem meczu Lublinianki wygrywały 23:15. Minutę później przewaga gospodyń była już dwucyfrowa – 25:15. Dwie bramki dołożyła kapitan szczypiornistek z Lublina, Aleksandra Rosiak. Niedługo później popularna „Rosi” dołożyła kolejne trzy gole i w pięćdziesiątej drugiej minucie PGE MKS El-Volt Lublin wygrywał z mistrzyniami Ukrainy 28:17.
Caroline Martins notowała fantastyczne interwencje. Jej koleżanki nie zawodziły natomiast w ofensywie. dwudziestodwukrotne mistrzynie Polski pokonały dwunastokrotne mistrzynie Ukrainy 31:20. Tytuł MVP spotkania zgarnęła Sarah Paulsen.
PGE MKS El-Volt Lublin – Galiczanka Lwów 31:20 (15:10)
Lublin: Wdowiak, Martins – Paulsen 3, Monkielewicz 4, Radosavljević 4, Andruszak 2, Przywara 4, Kowalik 2, Pankowska 2, Nocuń 3, Domagalska 1, Rosiak 6, Lopes, Zakrzewska. Kary: 8 min. Trener: Paweł Tetelewski
Lwów: Markevych 2, Stadnyk, Poliak – Dmytryshyn 4, Prokopets 2, Diachenko 1, Havrysh 5, Prokopiak 2, Lakatosh 1, Kozak 1, Magurska 1, Malovana 1, Chapovska. Kary: 2 min. Trener: Vitaliy Andronov








