Aktualności

Dodano: 1 kwietnia 2020

Natalia Nosek: Zapamiętam to mistrzostwo do końca życia

Rozmowa z rozgrywającą, Natalią Nosek, dla której zakończony już sezon 2019/2020 był pierwszym w barwach MKS Perła Lublin

Pierwszy sezon w MKS był taki, jak sobie wymarzyłaś?
Nie do końca, bo zawsze mogłoby być lepiej. Niestety plany pokrzyżowała mi trochę kontuzja, przez którą nie mogłam grać na początku sezonu. Teraz natomiast, jak wiemy, nie możemy już wychodzić na parkiet z powodu pandemii, więc i przez to tych występów jest ostatecznie mniej. Mimo wszystko wydaje mi się, że patrząc na całą sytuację, która doprowadziła mnie do Lublina, a więc koniec działalności Pogoni Szczecin, ten sezon mogę uznać za udany.

Jak w ogóle doszło do tego, że trafiłaś do Lublina?
Najpierw dostałyśmy, razem z innymi zawodniczkami z mojego byłego klubu, maila o zakończeniu przez niego działalności. Była w nim też dokładna data, określająca, od kiedy będziemy wolnymi zawodniczkami. Dla mnie był to szok, tym bardziej że byłam wtedy na wakacjach w Bułgarii. Nie wiedziałam, co się dzieje i co mam robić. Jedna z koleżanek, z którą spędzałam wakacje, poleciła mi, bym odezwała się do Wojtka Zydronia i to tak naprawdę jemu zawdzięczam to, że trafiłam do MKS. Nie wiem, czy sama w tamtej sytuacji dałabym sobie radę, szczególnie pod wpływem emocji.

Z perspektywy czasu czujesz, że to była dobra decyzja?
Zdecydowanie. W żadnym stopniu nie żałuję swojego wyboru. Pobyt w Lublinie pozwolił mi się rozwinąć. Samej co prawda trudno mi powiedzieć, co dokładnie poprawiłam, bo lepiej widzą to osoby będące z boku, czy trener, ale czuję, że zrobiłam krok naprzód. Z meczu na mecz czułam się pewniej na boisku.

Tak naprawdę od razu po powrocie po kontuzji, zostałaś rzucona na głęboką wodę, bo urazów doznały inne dziewczyny. Szybko zadebiutowałaś, chociażby w Lidze Mistrzyń. To chyba duże wyzwanie.
Początkowo, ze względu na prawie roczną przerwę, miałam być wprowadzana do gry powoli. Niestety jednak nie było to możliwe i trzeba było wszystko przyspieszyć. Nie mogę jednak powiedzieć, że nie ma to swoich pozytywów. Zaczęłam zbierać doświadczenie w rozgrywkach europejskich, które, mam nadzieję, zaprocentuje. Cieszę się, że mogłam zagrać przeciwko tak mocnym rywalkom.
Któreś ze spotkań w europejskich pucharach było dla ciebie wyjątkowo trudne?
Najciężej grało mi się przeciwko Odense, zarówno na wyjeździe, jak i w domu. To były bardzo słabe mecze w moim wykonaniu – nie boję się do tego przyznać. W obu starciach z Odense było widać wielką klasę tego zespołu i zawodniczek, jakie w nim występują.

Mimo wszystko pierwszy sezon w MKS kończysz z mistrzostwem Polski, więc koniec końców chyba możesz być zadowolona?
Na pewno zapamiętam to mistrzostwo do końca życia, także z uwagi na nietypowe okoliczności, w jakich je zdobyłyśmy. Jest mi trochę żal, że sezon skończył się tak, jak się skończył. Czuję niedosyt gry. Miałyśmy jeszcze kilka meczów do rozegrania i myślę, że ta końcówka tej kampanii mogła być bardzo ciekawa.

Jakie masz plany na najbliższą przyszłość?
Po pierwsze chciałabym móc wyjść z domu bez stresu, wrócić do normalnych treningów. Czekam na kolejny sezon, bo kontrakt z MKS obowiązuje jeszcze przez najbliższy rok. Dalej w przyszłość nie wybiegam.

A co z grą w reprezentacji?
Tutaj stawiam na rozwój, bo wiem, że przede mną jeszcze sporo pracy, by dorównać poziomem innym kadrowiczkom.

Runda zasadnicza

M Drużyna M P

Przeczytaj jeszcze: