Czas do najbliższego meczu odlicza

DD D H H M M S S
-:-
Już wkrótce mecz w Twojej okolicy. Kibicuj z trybun 12 maja w Mielcu.
Kup bilet

Aktualności

Dodano: 27 lipca 2026

Martyna Dydek: Najtrudniejsze były dwa pierwsze miesiące po operacji

Powrót do pełni sił po kontuzji, ambitne cele na nowy sezon i walka o kolejne trofea w barwach KGHM Zagłębia Lubin. Martyna Dydek, obrotowa mistrzyń Polski, opowiada o rehabilitacji, przygotowaniach do rozgrywek, wsparciu drużyny oraz oczekiwaniach przed nadchodzącym sezonem. 

Przede wszystkim jak zdrowie? Jak się czujesz po trudnym okresie związanym z kontuzją?

Z moim zdrowiem jest coraz lepiej. Dostałam już zgodę od lekarza na stopniowy powrót do treningów z drużyną. Muszę jednak robić to rozsądnie, ponieważ kolano cały czas adaptuje się do obciążeń treningowych. Najważniejsze jest jednak to, że wszystko idzie w dobrym kierunku i jestem na dobrej drodze, aby wkrótce wrócić do pełnej dyspozycji na parkiecie.

Co było najtrudniejsze podczas rehabilitacji?

To były naprawdę ciężkie miesiące. Myślę, że najtrudniejsze były dwa pierwsze po operacji. Pojawiły się wtedy również problemy z łąkotką, przez co przez pewien czas nie byłam samodzielna. A ja uwielbiam być aktywna, cały czas w ruchu i nie lubię być zależna od innych. Niestety wtedy musiałam liczyć na pomoc osób z mojego najbliższego otoczenia.

Czujesz, że jesteś już w pełni gotowa do gry, czy organizm potrzebuje jeszcze trochę czasu, by wrócić do optymalnej dyspozycji?

Zarówno lekarz, jak i fizjoterapeuta podkreślają, że pod względem ortopedycznym wszystko wygląda bardzo dobrze. Teraz najważniejsze jest stopniowe zwiększanie obciążeń i rozsądne podejście do treningów. Chcę zrobić wszystko z głową, żeby wrócić do pełni sił.

Okres przygotowawczy potrafi dać w kość. Jak znosisz pierwsze tygodnie ciężkiej pracy po tak długiej przerwie?

Trenujemy nawet trzy razy dziennie, ale myślę, że byłam na to dobrze przygotowana. Ostatnie miesiące w zasadzie były dla mnie jednym długim okresem przygotowawczym. Powrót po kontuzji często jest nawet trudniejszy niż standardowe przygotowania z drużyną, bo oprócz pracy nad kontuzjowaną nogą trzeba zadbać również o ogólną sprawność fizyczną. Dlatego dołączyłam do zespołu dobrze przygotowana. To moje drugie przygotowania do sezonu w Zagłębiu, więc wiedziałam już, czego mogę się spodziewać. Wierzę, że jeśli wszystko z kolanem nadal będzie przebiegało zgodnie z planem, to już niedługo będę w bardzo dobrej dyspozycji.

Wasze przygotowania są bardzo różnorodne – macie zajęcia w hali, na stadionie, basenie czy piasku.

Tak i uważam, że to świetne rozwiązanie. Basen bardzo pomaga w regeneracji, podobnie jak treningi na różnych nawierzchniach. Ja jeszcze nie mogę brać udziału w zajęciach na piasku, ponieważ lekarz zalecił, aby na tym etapie nie obciążać kolana zmianą podłoża. W tym czasie wykonuję jednak inne jednostki treningowe, więc wszystko ma swój cel.

Jakie cele stawiasz sobie na nadchodzący sezon?

Przede wszystkim chcę się rozwijać. Wciąż jestem młodą zawodniczką, dlatego zależy mi na tym, żeby jak najwięcej czerpać od bardziej doświadczonych koleżanek z drużyny. Chcę pokazywać się z jak najlepszej strony, być zdeterminowana, a przede wszystkim zdrowa, bo to w sporcie jest najważniejsze.

Jak oceniasz współpracę na swojej pozycji z Joanną Drabik i Eli Cesareo?

Jeszcze przed kontuzją obie przekazywały mi wiele cennych wskazówek i rad. Od początku czułam się przy nich bardzo dobrze i zawsze mogłam liczyć na ich pomoc. Tak samo było po kontuzji – wspierały mnie na każdym etapie powrotu i jestem im za to bardzo wdzięczna. Również teraz mogę liczyć na ich wsparcie, a to jest dla mnie niezwykle ważne.

A jaki cel stawiasz drużynie?

Cel pozostaje niezmienny – kolejna potrójna korona dla Zagłębia. Chcemy ponownie zdobyć mistrzostwo Polski i utrzymać miejsce na krajowym szczycie.

Przed Wami pierwsza walka o trofeum – Superpuchar Polski. Jak oceniasz to wydarzenie po dwóch edycjach?

Uważam, że to bardzo ciekawa inicjatywa. To przecież mecz mistrza Polski z wicemistrzem, więc można powiedzieć, że jest to starcie na szczycie. Takie spotkania przyciągają wielu kibiców, dlatego są świetnym rozpoczęciem sezonu. To walka o pierwsze trofeum, ale jednocześnie dobra okazja, żeby sprawdzić swoją formę i zaprezentować nowe zawodniczki.

To będzie także kolejny w ostatnim czasie mecz z PGE MKS El-Volt Lublin.

Spotkania z Lublinem zawsze mają wyjątkowy ciężar gatunkowy i wiążą się z dużymi emocjami. Dla obu drużyn będzie to nie tylko walka o trofeum, ale również możliwość sprawdzenia swojej dyspozycji przed rozpoczęciem sezonu.

Pochodzisz z bardzo usportowionej rodziny, kojarzonej przede wszystkim z koszykówką. Jak duży wpływ miało to na Twoją sportową drogę?

Myślę, że bardzo duży. To właśnie rodzina w dużej mierze ukształtowała moją drogę do sportu i sprawiła, że jestem dziś w tym miejscu. Moja mama chrzestna odnosiła sukcesy w koszykówce. Choć ja wybrałam inną dyscyplinę, również chcę osiągać sukcesy – tyle że w piłce ręcznej.

Był moment, w którym chciałaś jednak pójść w koszykówkę?

Oczywiście. Od dziecka marzyłam o grze w koszykówkę, ale w mojej miejscowości nie było żeńskiej sekcji, w której mogłabym się rozwijać. Podczas zajęć szkolnych nauczycielka zasugerowała mi, żebym spróbowała piłki ręcznej. Trafiłam do drużyny w Karczewie i właśnie tam zaczęła się moja przygoda z tym sportem.

W domu częściej rozmawiacie o sporcie czy staracie się od niego odpoczywać?

Nazwisko zobowiązuje i sport rzeczywiście często pojawia się w rozmowach (śmiech). Ja jednak staram się od niego odciąć. Piłka ręczna to całe moje życie, dlatego kiedy spotykam się z rodziną, wolę się zresetować i porozmawiać o wszystkim, tylko nie o sporcie.

Czego kibice Zagłębia Lubin mogą spodziewać się po Tobie w nadchodzącym sezonie?

Na pewno ambicji, determinacji, waleczności i stuprocentowego zaangażowania. Zrobię wszystko, żeby pomóc drużynie i dawać z siebie maksimum w każdym meczu.

Runda zasadnicza

M Drużyna M P

Przeczytaj jeszcze: