Nowa bramkarka KPR-u Gminy Kobierzyce od pierwszych dni czuje się w klubie jak u siebie. W rozmowie opowiada o ciepłym przyjęciu przez zespół, powodach wyboru Kobierek, pierwszych wrażeniach z życia w Polsce oraz celach, z jakimi rozpoczyna nowy etap kariery. Nie ukrywa również, że chce być nie tylko mocnym punktem między słupkami, ale także osobą, na której zawsze mogą polegać koleżanki z drużyny.

Jak mijają Twoje pierwsze dni w drużynie i jak przyjęły Cię dziewczyny oraz sztab?
Byłam bardzo pozytywnie zaskoczona po przyjeździe! Sama pochodzę z mniejszego miasta, więc życie tutaj jest dla mnie bardzo komfortowe i nie przytłacza wielkomiejskim klimatem. Dziewczyny przyjęły nas niezwykle ciepło, dosłownie z otwartymi ramionami. Szczerze mówiąc, przed przyjazdem do Polski trochę się obawiałam, bo myślałam, że to będzie „chłodny” kraj z bardziej zdystansowanymi ludźmi, ale okazało się, że jest zupełnie odwrotnie. Każdy pyta, jak się odnajduję i czy nie potrzebuję pomocy. Naprawdę nie mogę powiedzieć ani jednego złego słowa, bardzo się cieszę, że tu jestem i z ogromną radością zaczynam ten etap.
Co było głównym powodem, dla którego zdecydowałaś się dołączyć do KPR-u Gminy Kobierzyce w tym sezonie?
Zdecydowanie nowe wyzwanie. Chciałam sprawdzić swoje umiejętności, technikę i charakter w nowym środowisku. Poza tym słyszałam o tym klubie naprawdę wiele dobrych rzeczy. W dzisiejszym profesjonalnym sporcie wiele klubów skupia się wyłącznie na pieniądzach i nie interesuje ich, czy zawodniczka jest naprawdę szczęśliwa. Dla mnie najważniejsze jest to, żeby dobrze czuć się w miejscu, w którym się żyje i gra. Przed podpisaniem kontraktu szukałam informacji, zwłaszcza u zawodniczek, które wcześniej występowały w Kobierzycach – Ivany Gakidovej, Zoricy Despodovskiej i Andjeli Ivanović – i każda z nich mówiła o klubie wyłącznie w samych superlatywach. Widząc, jak dobrze wszystko jest tutaj zorganizowane, bardzo łatwo było mi podjąć decyzję.
Czy zdążyłaś już nauczyć się kilku podstawowych słów po polsku, czy na razie wystarcza „język piłki ręcznej”?
Na razie jestem całkowicie skupiona na intensywnych treningach, więc całą energię poświęcam pracy na boisku, a nie nauce słownictwa. Na szczęście serbski i polski mają wiele podobnych słów, więc często jestem w stanie zrozumieć ogólny sens tego, co ktoś mówi. Znam już podstawowe zwroty, takie jak „witam wszystkich”, „jak się masz”, „tak”, „cześć”, a także kilka sportowych, jak „góra”. Oczywiście, jak w każdym nowym kraju, najszybciej człowiek poznaje kilka brzydkich słów, ale na razie uniwersalny język piłki ręcznej i gesty w zupełności nam wystarczają.

Okres przygotowawczy zawsze jest najbardziej wymagającą częścią roku. Jak znosisz obecnie tak duże obciążenia treningowe?
Do Kobierzyc przyjechałam bardzo dobrze przygotowana. W czerwcu zrobiłam sobie tylko dwa tygodnie przerwy, a później od razu wróciłam do indywidualnych treningów, dlatego dołączyłam do zespołu w dobrej formie. Dzięki temu nie odczuwam teraz żadnych dolegliwości ani problemów fizycznych. Warunki do treningu i regeneracji, jakie zapewnia klub, są na najwyższym poziomie. Kiedy ma się takie środowisko do pracy, chce się dawać z siebie 120% na każdej jednostce treningowej. Nigdy wcześniej nie czułam się tak dobrze zaopiekowana pod każdym względem – zarówno jeśli chodzi o przygotowanie do treningu, jak i regenerację po nim.
Jak ten okres przygotowawczy wypada w porównaniu z tym, czego doświadczyłaś w poprzednich klubach?
Miałam wcześniej trenerów, którzy potrafili trenować nas jeszcze ciężej, dlatego obecne obciążenia uważam za bardzo rozsądne i dobrze wyważone. Oczywiście po wymagających biegach czy treningach w hali wracam do pokoju zmęczona, ale to dobre, satysfakcjonujące zmęczenie. Cieszę się, że wiem, że zostawiłam na boisku wszystko, co miałam.
Jaki jest Twój główny cel przed rozpoczęciem sezonu?
Przede wszystkim chcę zbudować dobrą komunikację i prawdziwą więź w naszej grupie bramkarskiej. Bramkarki są jak „mała drużyna w drużynie”. Jeśli nie będziemy wspierać siebie nawzajem, to kto to zrobi? Chcę być pierwszą osobą, która stanie za swoją koleżanką z bramki, zmotywuje ją i poda jej pomocną dłoń w trudnych momentach. Poza piłką ręczną chciałabym zostać zapamiętana jako dobra osoba i koleżanka z drużyny, na której zawsze można polegać.
Jeśli chodzi o cele zespołowe, naprawdę wierzę, że możemy osiągnąć w tym sezonie wielkie rzeczy. Kobierzyce przez lata wypracowały sobie opinię drużyny, która dzięki charakterowi i zespołowości zawsze walczy o najwyższe miejsca. Nie ma znaczenia, jak duży jest budżet klubu – jeśli w drużynie panuje świetna atmosfera i jest dobra komunikacja, można pokonać każdego. Chcę wnieść do zespołu swój charakter, walczyć o każdy detal i pomóc drużynie zrobić kolejny krok naprzód.
Jak układa się współpraca między Tobą, Viką i trenerem Włodkiem Shupykiem?
Naprawdę bardzo dobrze! Trener Włodek nie mówi biegle po angielsku, podobnie jak ja, ale świetnie rozumiemy się dzięki językowi piłki ręcznej i pokazywaniu wszystkiego w praktyce. Jeśli dziś zwróci mi uwagę na jakiś drobny szczegół, jutro jestem dzięki temu lepszą bramkarką. To naprawdę dobry człowiek i widać to w jego oczach.
Moja relacja z Viką również układa się znakomicie. Jesteśmy w tym samym wieku i grałyśmy przeciwko sobie już w 2019 roku podczas mistrzostw w Bułgarii. Od razu powiedziałam jej: „Jeśli kiedykolwiek będziesz potrzebowała pomocy, chwili odpoczynku albo momentu, żeby się zresetować podczas meczu czy treningu, jestem tuż za Tobą”. Wspieramy się w pełni, a wzajemne zaufanie jest dla nas najważniejsze.

Co uważasz za swój największy atut w bramce – refleks, ustawienie czy czytanie zamiarów rywalki?
Czytanie sytuacji na boisku. Przewidywanie, skąd poleci piłka i odczytywanie intencji zawodniczki rzucającej to mój największy atut. Mam 26 lat i wciąż pracuję nad doskonaleniem techniki oraz ustawienia. Dla bramkarki szybkie bieganie w okresie przygotowawczym niewiele znaczy, jeśli później traci koncentrację w hali. To właśnie pełne skupienie i umiejętność czytania gry pozwalają bronić najważniejsze piłki.
Cieszysz się na zbliżające się mecze sparingowe?
Tak, nie mogę się już doczekać! Przed nami mecze z bardzo mocnymi zespołami, takimi jak Thüringer czy Baia Mare, które prezentują bardzo wysoki poziom i świetnie bronią. To będzie dla nas doskonały sprawdzian i pokaże, w jakim miejscu jesteśmy. Pierwszy mecz każdego turnieju czy sezonu jest zawsze najtrudniejszy, ale jestem ogromnie podekscytowana, że wreszcie będę mogła wyjść na boisko.
Czego spodziewasz się po poziomie ORLEN Superligi Kobiet?
Wciąż poznaję pozostałe drużyny, ale jestem typem zawodniczki, która przed meczami wręcz obsesyjnie przygotowuje się do rywalizacji. Chcę analizować każdego przeciwnika, kim jest, jak gra i jakie ma nawyki. Moja siostra gra w Radomiu, wiem też, że zespoły z Lubina i Lublina prezentują bardzo wysoki poziom. Na pewno odrobię pracę domową przed każdym meczem i dokładnie poznam każdą zawodniczkę, z którą przyjdzie nam się zmierzyć w ORLEN Superlidze Kobiet.
Na koniec masz krótką wiadomość do kibiców Kobierek przed nowym sezonem?
Zawsze lubiłam grać przy pełnych trybunach i w świetnej atmosferze. Gra u siebie daje wyjątkowe uczucie, bo występujesz przed własnymi kibicami, którzy w trudnych momentach są naszym ósmym zawodnikiem. Nie mam wątpliwości, że również w tym roku hala będzie pełna, a atmosfera i energia będą równie fantastyczne jak w poprzednich sezonach. Już nie mogę się doczekać startu rozgrywek i spotkania z naszymi kibicami.
