Galiczanka Lwów wykonała kolejny ważny krok w stronę utrzymania w ORLEN Superlidze Kobiet, pokonując Sośnicę Gliwice 25:23. Spotkanie nie było łatwe ani efektowne ofensywnie, ale gospodynie potwierdziły swoją pozycję lidera grupy spadkowej, pokazując dojrzałość i kontrolę w kluczowych fragmentach meczu.

Od pierwszych minut było widać, że Galiczanka chce narzucić swoje warunki. Zespół rozpoczął spotkanie mocno i skuteczniej niż rywalki, budując przewagę dzięki intensywnej grze w obronie oraz szybkim przejściom do ataku. Tempo było wysokie, a presja wywierana na Sośnicy przynosiła efekt w postaci strat i nieprzygotowanych rzutów przeciwniczek.
Z biegiem czasu uwidocznił się jednak pewien paradoks – Galiczanka była zespołem wyraźnie bardziej intensywnym, aktywnym w defensywie i agresywnym w odbiorze, ale jednocześnie brakowało jej skuteczności w ataku pozycyjnym. Liczne sytuacje nie kończyły się bramkami, a ofensywa momentami traciła płynność. Na szczęście dla gospodarzy, bramkarki obu drużyn miały tego dnia wiele okazji do interwencji i faktycznie zaprezentowały wysoki poziom, co dodatkowo utrzymywało wynik w ryzach.
Pierwsza połowa zakończyła się prowadzeniem Galiczanki 12:9. Był to rezultat odzwierciedlający charakter meczu – dużo walki, fizyczności i defensywnej pracy, mniej czystej skuteczności.
Początek drugiej części przyniósł jednak niepokojący moment. Diana Dmytryszyn doznała kontuzji i musiała opuścić parkiet. To był dla niej wyjątkowo pechowy mecz – nie tylko pod względem skuteczności, która tym razem nie była na jej standardowym poziomie, ale również ze względu na uraz. Wszyscy w klubie mają nadzieję, że sytuacja nie okaże się poważna i życzymy jej szybkiego powrotu do zdrowia.
Mimo tej sytuacji Galiczanka nie straciła koncentracji. Zespół utrzymywał wypracowaną przewagę przez całą drugą połowę, kontrolując tempo i nie pozwalając Sośnicy na przejęcie inicjatywy. Choć rywalki próbowały wrócić do gry w końcówce, lwowianki zachowały spokój w rozegraniu i odpowiedzialność w defensywie.
Ostateczny wynik 25:23 potwierdził, że był to mecz walki, w którym liczyła się konsekwencja i cierpliwość. Galiczanka dopisała kolejne punkty i umocniła się na pozycji lidera grupy spadkowej, przybliżając się do realizacji celu, jakim jest pozostanie w Superlidze na kolejny sezon.
Galiczanka Lwów – Sośnica Gliwice 25:23 (12:9)
Galiczanka Lwów: Havrysz – 8, Markevych – 3; Kozak – 3; Prokopiak – 3; Dmytryszyn – 2; Sorokina – 2; Tkacz – 2; Diaczenko – 1; Kołodiuk – 1;
Kary: 8 × 2 min
Karne: 5
Sośnica Gliwice: Dmytrenko – 5; Pilikauskaite – 4; Mokrzka – 4; Kaczmarek – 3; Skubacz – 2; Stróżik – 2; Kozimur -1; Guziewicz – 1; Andronik – 1;
Kary: 5 x 2 min
Karne: 10











