Czas do najbliższego meczu odlicza

DD D H H M M S S
-:-
Już wkrótce mecz w Twojej okolicy. Kibicuj z trybun 12 maja w Mielcu.
Kup bilet

Aktualności

Dodano: 25 kwietnia 2020

Kim Rasmussen: Wierzę, że wykonamy dobrą robotę także w Europie

Wywiad z Kimem Rasmussenem, nowym szkoleniowcem MKS Perła Lublin. Duńczyk związał się z biało-zielonymi dwuletnim kontraktem.

Kim Rasmussen MKS Perła Lublin / PGNiG Superliga Kobiet

Jest pan szczęśliwy, że zostaje nowym trenerem MKS?

Jestem bardzo szczęśliwy z możliwości otrzymania pracy w tym trudnym momencie, w jakim znalazł się cały świat sportu. Jako nowy trener mistrzyń Polski czuję się niesamowicie. To dla mnie w pewnym sensie powrót do domu. Mam mnóstwo wspaniałych wspomnień związanych z Polską. Dzięki pracy z reprezentacją nie muszę uczyć się nowej kultury, a do tego znam wiele zawodniczek, trenerów, klubów. Z tych powodów będzie mi zdecydowanie łatwiej zacząć ten nowy rozdział. Wiem, że wszyscy będą wiązali z moją osobą ogromne nadzieje, ale trzeba pamiętać, że nie jestem cudotwórcą. Mam nadzieję, że kibice dadzą nam czas na zbudowanie najmocniejszego zespołu z możliwych. Nie mogę się doczekać rywalizacji z Lubinem i innymi najlepszymi zespołami w kraju. Kocham kulturę kibicowania w Polsce i uważam, że możliwość ponownego bycia jej częścią będzie niezwykłym doznaniem. Czekam i na dobre i na te gorsze chwile, ponieważ wiem, że nie zawsze będzie świeciło słońce. Potrzeba ciężkiej pracy i, jak zazwyczaj, na pewno kilku upadków, by wstać silniejszym. Dziś jestem szczęśliwym człowiekiem, bo w tym trudnym czasie spotkało mnie coś świetnego.

Jakie były główne powody, dla których zdecydował się pan objąć drużynę mistrzyń Polski?

Duży udział w podjęciu tej decyzji miał mój przyjaciel, a zarazem prezes lubelskiego klubu, Bogusław Trojan. Spędziłem w Polsce sześć lat i przez ten czas stała się ona moim domem. Nie było mi więc trudno powiedzieć „tak”. Tak jak powiedziałem, dobrze znam ten kraj i kulturę, więc będzie mi łatwiej zacząć. Podsumowując, powrót do polski, do wspaniałych fanów, Lublina, czyli miasta, które wspiera swoją drużynę i piłkę ręczną, to możliwość wywarcia wpływu na kobiecy handball w Polsce. Postaramy się pokazać z jak najlepszej strony nie tylko na krajowych, ale też europejskich parkietach. To jeden z powodów, dla których tu jestem. Z niecierpliwością czekam, aż pandemia koronawirusa będzie pod kontrolą, byśmy po wakacjach mogli zacząć wspólną pracę.

A to, że pracował pan wcześniej z kilkoma zawodniczkami MKS, miało znaczenie?

Nie było to dla mnie konieczne, ale uznaję to za atut. W reprezentacji pracowałem z kluczowymi dla MKS zawodniczkami, czyli np. kołowymi, Martą Gęgą, która ma duże doświadczenie i doskonałe nastawienie, Weroniką Gawlik – ostoją w bramce i skrzydłowymi. To ułatwia sprawę, bo dziewczyny wiedzą, jakiego trenera dostają. Nie zmieniłem się przez te kilka lat. Wciąż wymagam dawania z siebie jak najwięcej. Jeśli nie dajesz z siebie stu procent, będziesz siedzieć na ławce. To właściwie jedyne, czego wymagam. Jednak z tego, co wiem, Polki i Polacy dają z siebie wszystko, mają serca pełne pasji, a to doskonale pasuje do mnie.

Śledził pan polską ligę w ostatnich sezonach?

Przez ostatnie cztery lata obejrzałem tyle spotkań, że sobie nawet nie wyobrażacie. Niestety transmisje meczów polskiej ligi nie są ogólnodostępne, więc nie było łatwo, ale przyglądałem się poczynaniom polskich klubów w Europie. Śledziłem także wyniki PGNiG Superligi Kobiet, bo jestem „handballowym nerdem”. Nie umiem żyć bez piłki ręcznej. W szczególności jednak obserwowałem MKS, bo to drużyna, która grała zarówno w Champions League, jak i Pucharze EHF.

Jakie są według pana najmocniejsze strony lubelskiego zespołu?

Tak naprawdę będę to wiedział, gdy spotkam się z drużyną. Ważną kwestią jest to, że kilka zawodniczek wie, jakie mam metody pracy i wymagania. Wiedzą też, że zawsze będę wobec nich szczery i będę dawał z siebie wszystko, nie tracąc przy tym wiary. Mam nadzieję, że od początku złapiemy ze sobą więź i zjednoczy nas nasz główny cel, jakim jest bycie na szczycie, a nawet nieco wyżej. To coś, do czego musimy dojść wspólnie. Wierzę, że będzie nam towarzyszyć dobra atmosfera. Postaram się, by każda zawodniczka odkryła w sobie coś nowego, rozwinęła się, a przy tym sam również będę chciał się rozwinąć. Kiedy jest się selekcjonerem reprezentacji, przerwy pomiędzy zgrupowaniami są bardzo długie, a jedyną rzeczą, jaką możesz zrobić, jest przygotowywanie się i oglądanie meczów. Czekam na to, by pracować bardziej aktywnie, każdego dnia. Mam wiele nowych pomysłów, nad którymi rozmyślam podczas spowodowanej koronawirusem przerwy. Nie mogę się doczekać, by przetestować je z drużyną.

Co jest dla pana najważniejsze w piłce ręcznej? Pamiętam, że jako selekcjoner przywiązywał pan ogromną uwagę do obrony. To się nie zmieniło?

Ważna jest forma fizyczna zawodniczek. Musimy być w stanie biegać przez pełne 60 minut, gdy to konieczne. Po drugie – postawa w obronie i bramce, dzięki której wygrywa się większość meczów. W tej kwestii nic się nie zmieniło, ale mam kilka pomysłów na to, jak obecnie powinno to wyglądać. Potrzebujemy też jednak wiary w to, że wszystko jest możliwe, że kiedy wychodzimy na parkiet, możemy wygrać, niezależnie od tego, z kim się mierzymy. Nie obchodzi mnie, czy rywalem jest Győri, czy Brest. Trzeba mieć mentalność zwycięzcy i postaram się to przekazać drużynie. Konieczny jest szacunek dla samych siebie, kibiców, klubu, osób, które tak wiele dla nas robią. Liczę na to, że będziemy ten szacunek pokazywać na boisku, na którym będziemy walczyć jak szaleni.

W 2016 roku wygrał pan Ligę Mistrzyń z CSM Bukareszt. Myśli pan, że MKS też ma szanse na sukcesy w Europie?

Mam nadzieję. Jak w każdym sporcie, rządzą jednak pieniądze. Jeśli masz ich dużo, stać cię na najlepsze zawodniczki/zawodników, dzięki którym wygrasz więcej meczów, niż przegrasz. My musimy albo wygrać na loterii, albo uwierzyć w siebie i w to, że ciężka praca może przynieść wielkie rezultaty i tak też zrobimy. Wierzę w to, że wykonamy dobrą robotę także w Europie i sprawimy, że klub i jego kibice będą z nas dumni.

Ma pan jakieś przesłanie do lubelskich kibiców?

Kiedy zamykam oczy, wciąż widzę ich na trybunach, jak nas dopingują, niezależnie od tego, czy idzie nam dobrze, czy źle. Lubelscy kibice zawsze nas – reprezentację – bardzo wspierali. Podróżowali za nami, byli na każdym meczu. Mam ogromny respekt do tego, co robią. Utrzymujcie to, bo będziemy potrzebować waszej pomocy, by wdrapać się na szczyt! Czekam niecierpliwie, by znów uścisnąć wasze dłonie i sprawić, że będziecie z nas dumni.

Runda zasadnicza

M Drużyna M P

Przeczytaj jeszcze: