Czas do najbliższego meczu odlicza

DD D H H M M S S
-:-
Już wkrótce mecz w Twojej okolicy. Kibicuj z trybun 12 maja w Mielcu.
Kup bilet

Aktualności

Dodano: 2 października 2026

Herlander Silva: Muszę być pierwszym, który wierzy w to, co robimy

Z trenerem KPR-u Gminy Kobierzyce, Herlanderem Silvą, klubowe media rozmawiały o początku sezonu, komplecie punktów, przygotowaniu do kolejnych spotkań i ligowym terminarzu.

Za nami początek sezonu, a KPR Gminy Kobierzyce ma na koncie komplet punktów. Jesteś zadowolony z tego wyniku czy jednak cały czas chodzą Ci po głowie popełniane przez zespół błędy?
Muszę być zadowolony. Dziewczyny złapały bardzo dobre tempo i stwarzają sobie bardzo dobre sytuacje w grze, co jest odzwierciedleniem pracy, jaką wykonują na treningach. 

Po meczu w Lubinie pojawiło się dużo głosów, że to była porażka KGHM Zagłębia. Z Twojej perspektywy one przegrały czy Kobierzyce wygrały?
Dla mnie to oczywiście zwycięstwo Kobierzyc. Jeśli spojrzymy na historię ostatnich pięciu meczów, które rozegraliśmy, byliśmy coraz bliżej i bliżej, i myślę, że to było w pełni zasłużone zwycięstwo. Czasami, kiedy wygrywamy mecz, ludzie myślą, że ich drużyna zagrała słabo. Być może to my potrafiliśmy zatrzymać ich mocne strony i obnażyć pewne elementy, które nie są u nich aż tak silne. To nie była wygrana różnicą jednej bramki, wyszarpana szczęśliwie w ostatniej sekundzie; to było pewne zwycięstwo. Utrzymaliśmy bardzo wysokie tempo przez cały mecz i byłem z tego zadowolony, ale to tylko trzy punkty.

Wspominałeś także przed meczem, że zbliżaliśmy się do Zagłębia coraz bardziej. Czy przed tym meczem byłeś pewien, że możemy wygrać, czy czułeś tę atmosferę w drużynie i pomyślałeś sobie: „to jest ten dzień”?
Jestem trenerem, który wierzy, że możemy wygrać z każdym. Zawsze wychodzę na boisko z przekonaniem, że możemy zwyciężyć i dla mnie to naprawdę ważne, bo to ja muszę być pierwszym, który wierzy w to, co robimy. Czasami mówię dziewczynom: „będzie bardzo ciężko, ale możemy wygrać”. I tamtego dnia nie zagraliśmy idealnego meczu. Monika Maliczkiewicz obroniła więcej rzutów niż nasze bramkarki, Viktoriia i Marija. Zagraliśmy bardzo dobry mecz pod kątem błędów technicznych, ale jednocześnie oddaliśmy za dużo nieskutecznych rzutów. Cieszyłem się ze zwycięstwa, ale to nie był idealny mecz. Możemy grać lepiej.

Wolisz grać takie mecze jak w Lubinie czy takie jak z Gliwicami u siebie?
Dla mnie to to samo. Jeśli są do zdobywamy trzy punkty, to dla mnie bez różnicy. Naprawdę uwielbiam wygrywać. O to w tym chodzi. Kiedyś, gdy byłem młodszym trenerem, wierzyłem w bajki, że zawsze możemy grać w niesamowity, piękny szczypiorniak i zawsze wygrywać. Doświadczenie nauczyło mnie, że czasem – nawet w meczu, który nie układa się najlepiej – po prostu musimy wygrać, i to jest najważniejsze. Dla mnie wygrana w Lubinie czy wygrana tutaj, u siebie z Sośnicą Gliwice to te same trzy punkty. Dobre zwycięstwo, lecimy z następnym. Miał być PGE MKS El-volt Lublin, ale nie będzie, to się zmieniło ostatnio, w ostatniej chwili.

Zarządzanie drużyną wygląda jednak inaczej, prawda? W meczu, kiedy kontrolujecie wydarzenia na boisku, możesz dać więcej minut każdemu, ale w spotkaniach na styku wszystkie decyzje muszą być mocno przemyślane taktycznie.
Każdy mecz ma swoją własną historię. W tamtym spotkaniu tylko jedna zawodniczka nie pojawiła się na parkiecie – tylko jedna i ma siedemnaście lat. Za pięć lat będzie główną obrotową w Kobierzycach i będzie grała po sześćdziesiąt minut. Na razie się uczy. Wydaje mi się, że w Zagłębiu na parkiet nie wyszło więcej zawodniczek niż u nas. W meczu u siebie z Gliwicami zagrały już wszystkie moje zawodniczki.

Po meczu z Sośnicą ktoś zapytał, czemu więcej dziewczyn nie wykonuje rzutów karnych? Czy to nie była dobra okazja, żeby przetrenować ten element właśnie pod presją oficjalnego spotkania?
Nie jestem trenerem, który lubi robić eksperymenty typu „prowadzimy różnicą 10 bramek”, bo wtedy łatwo się rzuca. Kiedy wynik jest na styku, musisz zachować zimną krew i skuteczność. To tak jak z wrzutkami – nie sztuka grać je, kiedy wysoko wygrywasz. Zrób to, kiedy jest remis, wtedy to imponujące. Naszą główną wykonawczynią rzutów karnych jest Ania Mączka, to nie jest sekret. Poza tym mamy Milanę Shukal, Magdę Drażyk, Gosię Buklarewicz, Mariolę Wiertelak czy Gabiję Pilikauskaite. Praktycznie każda zawodniczka może rzucać karne. Podczas turnieju, kiedy graliśmy przeciwko Korei Południowej, nie zmarnowaliśmy żadnej siódemki. W meczu z Sośnicą chciałem dać szansę rzucania Gabiji. Nie mówimy o jakiejś przypadkowej zawodniczce, mówimy o królowej strzelczyń ostatnich młodzieżowych mistrzostw Europy, głównej egzekutorce w reprezentacji Litwy, która rzuca bramki Szwecji i każdemu w Europie. To bardzo młoda zawodniczka, która potrzebuje pewności siebie.

W zeszłym roku problemem zespołu były kontuzje. Jak radzicie sobie w tym roku. Na ten moment zespół zmaga się z jednym poważnym urazem, prawda?
Tak i mam nadzieję, że to jedyny długotrwały uraz w tym sezonie, ale nie jesteśmy w stanie tego przewidzieć. Szczerze mówiąc, kontuzji Ausry – kiedy zawodniczka jest w powietrzu, ląduje źle – tego nie przewidzisz. Nad czym możemy pracować i co możemy przewidzieć, to urazy mięśniowe, naderwania mięśni. Ale inne, jak złamana ręka Magdy – już nie. Czasami jednak, gdy coś takiego dzieje się w drużynie, zaczyna to działać jak kula śnieżna – na czubku góry jest malutka, a kiedy leci w dół, robi się coraz większa i większa. Sezon jest jeszcze bardzo, bardzo wczesny. Przed nami powołania dziewczyn do kadr na EURO, więc nie wiemy, co się stanie w przyszłości, ale zarządzamy tym najlepiej, jak potrafimy.

Jak dużym problemem jest nieobecność Ausry?
To duży problem dla nas. Wiele osób patrzy na to, co Ausra daje nam w ofensywie. Ja też na to patrzę, ale bardziej martwię się o obronę oraz o szybki atak, gdzie dawała nam bardzo dobre opcje. Chcielibyśmy pozyskać jeszcze jedną zawodniczkę na tę pozycję, ponieważ nasza kadra może mieć problem, żeby wytrzymać na tym poziomie przy braku takiej piłkarki. Zwłaszcza w defensywie – naprawdę trudno wtedy dokonywać rotacji w zespole.

Jak wygląda obecna sytuacja zdrowotna w drużynie?
Mamy drobne urazy, które są normalne w takich sytuacjach ze względu na intensywność treningów. Teraz powróciły również zawodniczki z kadr narodowych z pomniejszymi stłuczeniami, ale na mecz z KRASOŃ MKS Piotrcovią wszystkie będą zdrowe. 

Na początku sezonu zespół wygląda naprawdę dobrze pod względem kondycyjnym. Czy zmieniliście coś, jeśli chodzi o przygotowanie fizyczne?
W zeszłym sezonie, kiedy przyszedłem, był okres adaptacji. Dopasowanie mnie do dziewczyn i dziewczyn do mnie odbywało się w trakcie rozgrywek. Do tego wirusy, kontuzje – to było szaleństwo. Teraz mogliśmy zaplanować wszystko poprawnie, z odpowiednim wyprzedzeniem. Zawodniczki są w dobrej formie, wszystko zmierza w odpowiednią stronę, rozwinęliśmy nieco nasz system. Ale bazujemy na tym samym co w zeszłym sezonie, dodając do tego pewne elementy. Znamy się już nawzajem, więc to zaczyna iść po właściwych torach. Ważną rolę odgrywa również nasz trener przygotowania motorycznego, Filip Lebioda. Często proszę go, żeby zawodniczki wyglądały tak czy inaczej, żeby skupiły się na pewnych elementach. On to rozumie doskonale i wykonuje swoją pracę bardzo dobrze, więc w ogóle nie muszę się tym martwić.

Zatem zadam kolejne pytanie: czy to już jest nasza najlepsza forma, czy wciąż się rozwijamy?
Nie, nie, nie. Gdyby to była nasza najwyższa forma, planowanie byłoby błędne. Rośniemy, musimy być naprawdę w gazie po EURO. Styczeń, luty, marzec to będą decydujące miesiące sezonu i wtedy musimy być na szczycie. Wierzę, że drużyna, która będzie najbardziej regularna w styczniu i lutym, znajdzie się na czele tabeli. No i trzeba mieć też trochę szczęścia. Nasze dwie prawe rozgrywające są w kadrach narodowych. Co się z nimi stanie na EURO? Nie wiemy. Wierzę, że Magda również zagra na Mistrzostwach Europy, bo obecnie to najlepsza zawodniczka na pozycji środkowej rozgrywającej w polskiej lidze. Mamy też inne zawodniczki, co do których nie wiemy, czy zostaną powołane. Od 15 stycznia musimy być na najwyższych obrotach. Po prostu musimy być w topowej formie.

Po drodze też są jeszcze mecze, w których nie można stracić punktów.
Tak, mamy teraz serię meczów, która nas podbuduje albo nie. Wszyscy są bardzo podekscytowani początkiem sezonu, ale w zeszłym sezonie też zaczęliśmy od trzech wygranych. Musimy twardo stąpać po ziemi i ciężko pracować. Czasami ludzie nie rozumieją, dlaczego pracujemy tak ciężko, a przecież praca to jedyna droga do poprawy.

Wspomniałeś o EURO. W ubiegłym miesiącu pięć naszych zawodniczek wzięło udział w zgrupowaniach kadr narodowych, a trzy rozegrały mecze towarzyskie. Jak sobie poradziły?
Zimka pojechała do reprezentacji jako perspektywiczna zawodniczka. Dla niej to zbieranie bagażu doświadczeń, żeby w pewnym momencie móc to wykorzystać. Marija i Milica pojechały do kadry z zupełnie inną odpowiedzialnością. Rozegrały bardzo dobry turniej, ale reprezentacja Serbii nie była w najsilniejszym składzie, więc wyniki nie były najlepsze. Marija spisała się bardzo dobrze, Milica trochę męczyła się z adaptacją do stylu gry, jakiego oczekiwał od niej trener. Podczas tego zgrupowania zespół składał się z bardzo młodych zawodniczek. Mają jakość, ale nie mają doświadczenia i nie było nikogo, kto wziąłby ciężar gry na siebie. Nie jestem trenerem Serbii, więc nie będę o tym więcej opowiadał.

Wszyscy już wrócili do klubów i przygotowują się do wymagającego października. KPR Gminy Kobierzyce zagra trzy mecze, w tym tylko jeden u siebie. Jaki jest plan drużyny na nadchodzący miesiąc?
Musimy wygrać trzy mecze, kropka. Tego właśnie chcę. Czy uda nam się to zrobić? Nie wiem. Dla mnie to naprawdę trudne, gdy ciągle zmienia się planowanie, ponieważ mecz w Lublinie miał być dzisiaj. Nagle okazuje się, że nie dzisiaj, tylko pod koniec miesiąca. Planujesz mikrocykl pod dany termin, a nagle on znika i okazuje się, że mecz jest dziesięć dni albo miesiąc później. To nie do przyjęcia, żeby coś takiego działo się w profesjonalnej lidze.

O meczach Piotrkowa i Lublinach w Lidze Europejskiej wiedzieliśmy już w lipcu.
Tak, wszystko powinno być poukładane i gotowe .Każdy powinien wiedzieć od momentu losowania, kiedy te mecze się odbędą i terminy muszą być sztywne. Dla mnie to problem, bo teraz muszę przemodelować plan, przygotować zespół na starcie z Piotrkowem. Jednocześnie musimy też chronić drużyny grające w pucharach europejskich – mecze w środku tygodnia to nie jest dobre rozwiązanie. Okej, grają przeciwko sobie, ale jeśli reprezentują kraj w innych rozgrywkach, mecze ligowe nie powinny być upychane pomiędzy. Cierpieliśmy z tego powodu w zeszłym sezonie. Powinna istnieć lepsza koordynacja między ligą a klubami, żeby takie sytuacje się nie powtarzały. Ale wracając do twojego pytania: mamy Piotrków, który teraz jest dla nas najważniejszym meczem w sezonie, bo to najbliższy mecz. Potem wyjazd do Elbląga i po tym będziemy przygotowywać się do wyjazdu do Lublina. To będzie trudny miesiąc do przepracowania, zwłaszcza ze względu na kolejną przerwę reprezentacyjną w środku. Oddajemy zawodniczki do kadr i po prostu nie wiemy, w jakim stanie wrócą. Marija i Milica na pewno pojadą na kolejny turniej. Magda i Zimka prawdopodobnie też, może Zyta również dostanie powołanie do kadry. Pili i ja zagramy jako reprezentacja Litwy dwa mecze przeciwko Belgii, dwa oficjalne spotkania w ramach eliminacji do Mistrzostw Świata. 

Wracając do najważniejszego meczu sezonu – tego najbliższego. Co powiesz o Piotrkowie? Jak ta drużyna wygląda na początku rozgrywek?
Wyglądają dobrze. Trzy mecze, trzy zwycięstwa, równa, stabilna gra. Sprowadzili zawodniczki, które robią różnicę, więc myślę, że mają do dyspozycji bardzo dobry zespół. Są lepsze niż w zeszłym sezonie. Poza tym mają na głowie presję bronienia brązowego medalu. W zeszłym sezonie Piotrcovia przyjeżdżała do Kobierzyc dwa razy i wygrywała, teraz to na nich spoczywa presja. My musimy pokazać, że nie jesteśmy zespołem, który przegra z nimi trzy razy z rzędu u siebie. Każdy wynik wchodzi w grę. Mam nadzieję, że wygramy, bo na to pracujemy. Nie zdziwiłoby mnie, gdyby Piotrków tu przyjechał i wygrał, ani gdybyśmy to my wygrali na ich terenie.

Spodziewasz się, że jedna drużyna zdominuje drugą?
Nie. To będzie wyrównany mecz do samego końca. Spodziewam się bardzo, bardzo zaciętego spotkania.

Moje ostatnie pytanie dotyczy meczu z Lublinem – miał być zaplanowany na dzisiaj, na 1 października, a w ubiegłym tygodniu został przeniesiony na koniec miesiąca. Czy to mocno komplikuje pracę, planowanie i całą resztę?
Oczywiście. Gdybyśmy mierzyli się z Lublinem jutro, Maria O’Mullony by nie zagrała, a 30 października to się najpewniej stanie – już sam ten fakt sprawia, że przygotowanie do meczu wygląda zupełnie inaczej. Nie pojmuję, jak takie zmiany mogą dokonywać się na tydzień przed meczem. Funkcjonujemy w profesjonalnej lidze, każdy musi być profesjonalistą, a nie tylko kluby i zawodniczki. Mieliśmy zarezerwowany hotel, transport, posiłki, wszystko przygotowane z wyprzedzeniem. A nagle wszystko jest odwoływane. To nie ma sensu

Runda zasadnicza

M Drużyna M P

Przeczytaj jeszcze: