W 4. serii LOTTO Superligi Kobiet piłkarki ręczne Energa Startu Elbląg przełamały domową niemoc i odniosły pierwsze w tym sezonie zwycięstwo we własnej hali pokonując Galiczankę Lwów 30:25.

Przed pojedynkiem Startu Elbląg z Galiczanką Lwów obie drużyny miały na swoich kontach zaledwie trzy punkty i obie bardzo chciały ten dorobek powiększyć. Ukraińska ekipa przyjechała do Elbląga w okrojonym składzie, zabrakło m.in. podstawowej rozgrywającej Diany Dmytryshyn, która doznała kontuzji. Z kolei Magdalena Stanulewicz miała do dyspozycji szesnaście szczypiornistek.
Pojedynek rozpoczął się od interwencji Marii Pentek i skutecznego kontrataku Oliwii Szczepanek. Chwilę później piłkę w siatce umieściła Aleksandra Zych i gospodynie prowadziły 2:0. W kolejnych akcjach w obu zespołach zawodziła skuteczność, mnożyły się błędy przy podaniach. Przyjezdne sposób na elbląską defensywę znalazły dopiero w 6. minucie, pierwszego gola dla Galiczanki zdobyła Vladislava Sorokina. Kilka kolejnych akcji to gra bramka za bramkę, do stanu 5:3. Gdy na ławkę kar powędrowała Paulina Kuźmińska, mogło się wydawać że Lwowianki wykorzystają więcej przestrzeni na parkiecie i odrobią straty. Zawodziła je jednak skuteczność, kilkukrotnie trafiły w obramowanie bramki, jeden z ich rzutów obroniła Maria Pentek. Start swoich sytuacji nie marnował i w 13. minucie, po trafieniu Poliny Masalovej, odskoczył na pięć bramek (8:3). Sześciominutową niemoc Galiczanki przerwała Nataliia Dmytrenko, a gdy gospodynie grały w podwójnym osłabieniu, straty do dwóch bramek zmniejszyła ta sama zawodniczka. W 20. minucie było 10:8. W kolejnych akcjach ofensywnych Elblążanki były niezawodne i zdobyły trzy bramki z rzędu. Dobrze między słupkami spisywała się Maria Pentek, która tylko w pierwszej połowie odbiła osiem rzutów, notując wysoką skuteczność. Gdy swoją czwartą w tym meczu bramkę zdobyła Aleksandra Zych, gospodynie odskoczyły na sześć oczek. Rywalki zdołały nieco zmniejszyć dystans i na przerwę udały się ze stratą czterech bramek (15:11).
Chwilę po wznowieniu za rzut w twarz bramkarki na ławkę kar odesłana została Maria Szczepaniak. Dziurę w defensywie znalazła jednak Polina Masalova, która w dzisiejszym meczu spisywała się bardzo dobrze zdobywając aż 9 bramek. W kolejnych minutach gospodynie notowały straty, a Lwowianki zdobyły trzy gole z rzędu. Elblążanki nie pozwoliły rywalkom na dalsze odrabianie strat i gra się wyrównała. W 44. minucie tablica wyników wskazywała 20:18. Podopieczne Magdaleny Stanulewicz zanotowały kolejną skuteczną serię, gola zdobyła nawet bramkarka Maria Pentek, wyprowadzając swoją drużynę na prowadzenie 23:18. Skuteczna z 7. metra była Klaudia Grabińska, która wykorzystała wszystkie podyktowane rzuty karne, a w całym spotkaniu rzuciła aż siedem bramek. Po drugiej stronie nie zawodziła Mariana Markevych – autorka ośmiu goli. Galiczanka próbowała gonić wynik, jednak Start utrzymywał bezpieczny dystans i ostatecznie wygrał 30:25.
Energa Start Elbląg – Galiczanka Lwów 30:25 (15:11)
Start: Pentek 1, Ciąćka, Suliga – Masalova 9, Grabińska 7, Zych 5, Chwojnicka 4, Szczepanek 1, Kuźmińska 1, Bondarenko 1, Tarczyluk 1, Guziewicz, Kiprijanovska, Pahrabitskaya, Wicik, Szczepaniak.
Galiczanka Lwów: Poliak, Standyk – Markevyvh 8, Diachenko 4, Dmytrenko 4, Havrysh 4, Sorokina 3, Kozak 1, Prokopiak 1, Malovana, Prokopets, Hedz, Lakatosh, Bondar.

