Czas do najbliższego meczu odlicza

DD D H H M M S S

III turniej PGNiG Summer Superligi: Gdańsk

D
2
4
G
0
0
M
2
6
S
2
2
-:-
Już wkrótce mecz w Twojej okolicy. Kibicuj z trybun 12 maja w Mielcu.
Kup bilet

Aktualności

Dodano: 26 lipca 2021

Chcę wrócić do gry za cztery miesiące – Joanna Szarawaga

Joanna Szarawaga MKS Perła Lublin / PGNiG Superliga Kobiet

Jak się czujesz i gdzie obecnie przebywasz?

Jestem po operacji barku przeprowadzonej w Poznaniu w Rehasport. To bardzo znane miejsce
polskim sportowcom, polecały mi je dodatkowo Asia Drabik czy Patrycja Noga, które
doznały podobnej kontuzji, dlatego za zgodą klubu zabieg odbył się właśnie tam. Obecnie
przebywam w domu rodzinnym, przy rodzicach, czyli pod najlepszą możliwie opieką.
Najgorsze już za mną, bo najtrudniejszy był ten pierwszy dzień.



Monika Marzec przyznała, że twoja kontuzja była trudna do zdiagnozowania.

Kontuzji nabawiłam się pod koniec sezonu. Po zrobieniu rezonansu okazało się, że niezbędny
będzie zabieg, ze względu na uszkodzenia obrąbka barku. Zrobiłam niezbędne badania,
zasięgnęłam fachowej opinii, jestem też w stałym kontakcie z fizjoterapeutą Michałem
Bartkowiakiem z naszej kadry narodowej. Nie jest to na szczęście tak poważna kontuzja, jak
ta z 2013 roku, zaraz po debiucie w Lublinie, ale czeka mnie przerwa w treningach. Pierwsze
dni spędzę z rodziną, tym bardziej że mam rękę na temblaku i potrzebuję codziennej pomocy. Dziewczyny ruszają w niedzielę na obóz do Spały, ale zobaczą się ze mną zaraz po powrocie, bo przyjadę do Lublina i będę rehabilitowała się na miejscu.



Czy paradoksalnie tamto bolesne doświadczenie z 2013, gdy wypadłaś z gry na cały
sezon, dosłownie w przeddzień wyjazdu na mecz Ligi Mistrzyń do Podgoricy, pomaga ci teraz w tym niewdzięcznym dla sportowca okresie?


W jakimś stopniu na pewno tak. Teraz już wiem, że rehabilitacja to długa, monotonna praca,
zatem im bardziej się do niej przyłożę, tym łatwiej będzie mi wejść w trening. Wtedy
doznałam kontuzji we wrześniu, tuż po ligowym debiucie i miałam roczną przerwę. Teraz
stracę okres przygotowawczy z drużyną, ale powinnam wrócić do gry szybciej. Lekarze
mówią o przerwie trwającej od czterech do sześciu miesięcy. Niczego nie będziemy przyspieszać na siłę, ale chciałabym za cztery miesiące wrócić na parkiet, bo już tęsknię za treningami i trochę mi żal, gdy widzę zdjęcia dziewczyn ćwiczących w Lublinie.  Pocieszające jest to, że czuję się znacznie lepiej teraz, kilka dni po zabiegu, niż w podobnym okresie prawie osiem lat temu.


„Z debiutantek zdecydowanie najlepiej zaprezentowała się Szarawaga – autorka ośmiu bramek dla MKS. Jednak i do jej postawy można byłoby mieć chwilami pretensje, bo kilkukrotnie pudłowała w stuprocentowych sytuacjach”. – to fragment prasowej relacjipo twoim pierwszym meczu w Lublinie, we wrześniu 2013. Czy prawdą jest, że wpływ na ten transfer miała Monika Marzec?


Potwierdzam, to żadna tajemnica. Monika miała wielki wpływ na ten transfer, namawiała
mnie na MKS, bo nie ukrywam, że miałam pewne wątpliwości, czy już na starcie seniorskiej
kariery, tuż po maturze, wybrać tak utytułowany klub. Dziś mogę być trenerce wdzięczna,
ponieważ nic lepszego nie mogło mi się przytrafić.


Którą z nowych zawodniczek MKS znasz najlepiej?


Znam wszystkie dziewczyny z ligowych parkietów, ale zdecydowanie najlepiej: Kasię
Portasińską (panieńskie nazwisko Janiszewska – przyp.red) i Romkę Roszak. Z obydwoma
grałam w reprezentacjach Polski, począwszy od czasów juniorskich pod wodzą trenerki
Edyty Majdzińskiej, z Kasią dodatkowo występowałam w Vistalu Gdynia, gdy trafiłam tam w
2016 na dwa sezony.


Rzucamy hasło Adri Tatar, Ola Olek, a ty mówisz…


Jeśli chodzi o naszą współpracę, z mojej perspektywy układała się bardzo dobrze.
Wspierałyśmy się, podpowiadałyśmy sobie, miałyśmy tez przecież fachowe wsparcie w
osobie trenerki, która była świetną obrotową. Osobiście bardzo żałuję, że Ola odeszła, bo
miałyśmy bardzo dobry kontakt również poza boiskiem i treningami, ale życzę jej wielkiego
rozwoju i jak najwięcej minut na boisku. Mam nadzieję, że nasze drogi się jeszcze przetną i
będziemy koleżankami z zespołu.

Jako jedna z niewielu polskich szczypiornistek masz złote medale mistrzostw Polski
zdobywane w barwach więcej niż jednego klubu. Trudno było ci przetrawić brąz przy
skali oczekiwań, jakie są w Lublinie?


Miałam złotą serię w okresie 2014-2017, natomiast  po mistrzostwie w Vistalu zajęłyśmy
piąte miejsce w lidze. W maju tego roku, po raz pierwszy za czasów mojej gry w Lublinie, nie
zdobyłam mistrzostwa Polski. To był naprawdę trudny sezon, fizycznie jak i psychicznie,
gdzie potrafiłyśmy zagrać naprawdę dobre spotkania w Europie, z mocnym rywalem, po
czym w naszej lidze nie potrafiłyśmy wejść we właściwy rytm i zagrać na tym samym
poziomie. Przy znakomitym sezonie  Zagłębia, konsekwencji Kobierzyc, zakończyłyśmy
rozgrywki na trzecim miejscu, przegrywając srebro o jeden punkt.  Szkoda, ale nic w sporcie
nie jest dane na zawsze.  Mówimy jednak już o przeszłości, na nią żadnego wpływu nie mamy i chyba najlepsze, co można powiedzieć o  tamtym sezonie to to, że się skończył. Teraz przed nami nowy etap, nowe otwarcie, ja już tęsknię za drużyną, za treningiem, za adrenaliną, ale myślę pozytywnie i doceniam te piękne chwile, które mogę spędzić teraz z najbliższymi.

Runda zasadnicza

M Drużyna M P

Przeczytaj jeszcze: